informacje i publikacje z kategorii - odpady, ochrona środowiska, ekologia|Thursday, July 27, 2017
Znajdujesz się tutaj: Home » Niezgodności i oszustwa » Zapach nie do zniesienia – Wrocław

Zapach nie do zniesienia – Wrocław 

smród nie do zniesienia wrocław

Każdy lubi żyć w otoczeniu sprzyjającym nie tylko dobrej pracy, ale i przyjemnemu wypoczynkowi. Takiego komfortu życia nie moja mieszkańcy Zawidowa- Skrzydlic i okolicy. W ich otoczeniu zbudowano zbiorniki biogazowni, które roztaczają wokół siebie dość nieprzyjemne zapachy. Zbiorniki znajdują się na terenie należącym do pana Kazimierza Wadzickiego a zostały sfinansowane przez podmioty niemieckie a następnie wynajęte przez nie na okres 20 lat. Dotąd, w sumie do zbiornika wlano już około 7 tysięcy ton bioodpadów, którymi jest woda po przerobionej kukurydz, a samochody z Niemiec jeżdżą bezustannie.

Zgoda na budowę Biogazowni została wydana zgodnie z prawem.

Zgoda na budowę biogazowni wydana została zgodnie z prawem, na postawie przekazanych dokumentów. Jako, że złożone w starostwie powiatu zgorzeleckiego papiery nie zawierały uchybień i informacji, co, do których można było mieć jakiekolwiek zażalenia, wójt gminy nie miał, więc podstawy do odrzucenia inwestycji. Co prawda nikt nie ustosunkował się dotąd do skarg okolicznych mieszkańców, gdzie głównym słowem powtarzającym się nieustannie jest określenie działania, jako „smród”, i nie skontrolował zawartości zbiorników, sprawdzając czy składowane jest w nich to, co było zdeklarowane w dokumentacji, ale jak twierdzi wójt gminy Sulików, Robert Starzyński, inwestycja jest na tyle młoda, że nikt nie widział konieczności przeprowadzania kontroli. Jeśli takowa będzie wymagana, oczywiście dojdzie do skutku, ale tymczasem zapachy wydobywające się na okolicę, na które najbardziej skarżą się mieszkańcy, są zgodne z prawem i nie powinny być źródłem niesnasek.

Mieszkańcom przeszkadza nie tylko zapach

Nie tylko jednak zapachy powodują rozdrażnienie mieszkańców. Przeszkadza im również fakt, że nikt nie zapytał ich o zgodę na omawianą inwestycję, choć, jak twierdzi się w starostwie, takie spotkanie odbyło się na pewno. Z wszelkimi zarzutami, oprócz pracowników starostwa, nie zgadza się również rolnik, na terenie, którego zbiorniki na odpady zostały wybudowane. Jak twierdzi, z inwestycji korzystają nie tylko Niemcy, ale również okoliczni rolnicy. Jest ich około 15 i wykorzystują powstałe w zbiornikach osady, traktując je jako nawóz. Podobno zawiera on związki fosforu i potasu oraz mikroelementy, znacznie lepsze niż sztuczne nawozy.

Rozlewany nawóz na tysiąc hektarów.

Nawóz rozlewany jest, więc na około tysiącu hektarów i jest znośniejszy w zapachu niż mączka kostna czy gnojowica. Z jednej, zatem strony mamy niezadowolonych z panującego aromatu mieszkańców okolicznych domów przy zbiornikach z odpadami i radnych gminy, z drugiej urzędników starostwa, właściciela gruntów pod zabudową, niemieckich przedsiębiorców i paru rolników korzystających z tanich nawozów. Szykuje się, więc długotrwała walka o „śmierdzący interes” szczególnie, że po każdej ze stron już zaczęli działać prawnicy a pisma do starostwa i wojewody, wystosowane z ramienia radnych gminy zostały wysłane. Wszyscy czekamy na efekty działań i finał, szczęśliwy dla jednej ze stron.

Grafiki i Wiadomości pochodzą z serwisu tvn24