informacje i publikacje z kategorii - odpady, ochrona środowiska, ekologia|Tuesday, June 19, 2018
Znajdujesz się tutaj: Home » Ciekawostki ekologiczne » Będziemy jak Egipt

Będziemy jak Egipt 

koryto

Nigdy prawie nikt nie zastanawiał się nad słusznością ostrzeżeń, że przyjdzie nam zapłacić za nasze zaniedbania w stosunku do przyrody. O dziurze ozonowej słyszy się od lat, choć w gruncie rzeczy mało, kto przywiązuje uwagę do prób ograniczenia jej wielkości. Niewielu interesuje globalne ocieplenie. Uważają, że problem ich nie dotyczy.
Tymczasem przyroda pokazuje nam zupełnie, co innego. Tegoroczne lato cieszy większość osób, choć tak naprawdę jest ewenementem, którego od lat nie obserwowało się na terenach kraju. Niestety, zaczynamy odczuwać zmiany w przyrodzie, które miały być ewentualne zauważane przez nasze pra pra pra wnuki.

Wisła na historycznym poziomie

Każdy lubi historyczne wydarzenia. Uczestnictwem w nich można się szczycić. Niestety historyczny poziom Wisły wcale nie daje powodów do zadowolenia. Dzięki niskiemu poziomowi wód wiele miejscowości w Małopolsce ma problemy z dostępem do wody. Podobne wydarzenia miały miejsce we wrześniu 2012 roku, przy obserwacjach prowadzonych od 1799 roku. Wówczas poziom Wisły określano na 52 cm, zauważono coraz więcej piaszczystych łat w korycie i nurcie rzeki. To spowodowało, że wiele miejscowości w dorzeczu miało problemy z dostępem do wody. Ograniczano ich zużycie dobowe, z wykluczeniem najbardziej strategicznych gałęzi przemysłowych, szpitali, przychodni czy elektrowni. W 2012 roku na Rabie, Dunajcu, Ropie, Czarnej, Wisłoku i Sanie prawie 1000 gospodarstw, szczególnie w gminie Ryglice, pozostało bez wody. Kolejne miejscowości szykowały się do podobnego stanu.

Lato cieszy dzieci, smuci rolników

– Susza hydrologiczna w Polsce to splot czynników meteo i czynników hydrologicznych. Na to nakłada się jeszcze stan koryta. Koryta rzek stale erodują. W ślad za tą erozją podąża zwierciadło wody niskiej. Obniża się dno, obniżają się stany, a jest to zasługa bardzo małych przepływów – powiedział w wywiadzie dla RMF FM dr Piotr Kuźniar, hydrolog z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej. Problem w tym, dodaje, że stan suszy hydrologicznej może utrzymywać się dosyć długo, nawet kilka sezonów, bowiem odbudowa zasobów wodnych wymaga obfitych i długotrwałych opadów deszczu i śniegu.

Taki stan wód powoduje również nieodwracalne straty w rolnictwie, czego efektem może być podwyżka cen żywności. Wystarczy przecież spojrzeć na ogórki w naszych ogródkach, aby zauważyć obniżone plony i krótkotrwałe zbiory.

Idziemy na rekord

W tym roku, w najbliższy wtorek, o ile nie zacznie padać, pobity zostanie rekord niskiego stanu Wisły z 2012 roku. W najbliższych dniach odnotuje się spadek poziomy wody w Wiśle, na wysokości Warszawy z 55 cm do 53 cm, we wtorek do 50 cm, we środę nawet do 48 cm.
Mało wody w Wiśle to nie tylko stan alarmowy dla mieszkańców jej dorzecza. Braki odnotowywane są na całej powierzchni kraju.

Pogorszy się również, jakość wody ze względu na zwiększenie stężenia zanieczyszczenia. W przypadku długotrwałego utrzymywania się niskich stanów, możliwe jest zagrożenie dla poboru wody dla sieci wodociągowych oraz do celów energetycznych. – alarmuje IMGW. Dotyczy to szczególnie dorzecza Wisły w południowej i centralnej części kraju. Pojawiają się także konsekwencje środowiskowe – na odsłoniętych brzegach rzek degradacji ulega koryto rzeki: giną rośliny wodne, a dno jest zanieczyszczane.

Szczególnie w Polsce centralnej odnotowuje się również stepowienie na powierzchni ok 60 tys. kilometrów, co może być procesem nieodwracalnym, biorąc pod uwagę, że można spodziewać się coraz gorętszych okresów letnich, ciepłych i bezśnieżnych zim, wiosen i jesieni z ograniczoną ilością opadów. Przyczyn należy również szukać w źle prowadzonych melioracjach.

Efekty stepowienia Polski już są widoczne: niedobór wody odczuwa rolnictwo i gospodarka żywnościowa. Hydrolodzy zwracają uwagę, że mając tak mało wody powinniśmy się starać ją zatrzymywać. Teresa Zań – dyrektor Departamentu Inwestycji i Nadzoru w Krajowym Zarządzie Gospodarki Wodnej – podkreśla, że magazynujemy tylko 6 proc. odpływu wody, a powinniśmy –15 proc. W podobnym tonie wypowiada się profesor Waldemar Michna z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Według niego, oprócz małych zbiorników wodnych o objętości całkowitej do 5 mln metrów sześciennych, powinniśmy chronić tereny bagienne, torfowiska oraz obszary leśne.

Co więc zrobić?

Najlepiej wziąć do serca wszystkie wytyczne w sprawie ochrony środowiska naturalnego, zasobów wodnych. Zacząć „do własnego podwórka”, segregować odpady, włączyć tryb oszczędzania wody. Możliwości jest naprawdę dużo.

Info ekologia.pl